Misja. Aby ją wypełnić wielu ludzi oddało życie, cierpiało
prześladowania, tortury. Nawet Bóg i jednocześnie człowiek- czyli jeden z nas- Jezus Chrystus, dla wypełnienia
tej misji dał się zamęczyć i zamordować na krzyżu. Jak widzimy sprawy zaszły za
daleko by się wycofać. Nie ma odwrotu- należy kontynuować, to co zostało
rozpoczęte. Należy nawracać.
Dzisiaj przy stole bliska mi osoba mówiła kompletne bzdury
porównując medytację chrześcijańską z medytacją buddyjską. Poczułem wtedy
rozdrażnienie, gdyż trudno mi rozmawiać z kimś, kto tak naprawdę ma mylne wyobrażenie o obu tych
ścieżkach. Jednakże po powrocie do domu, doszło do mnie, iż niezależnie od
zniecierpliwienia ludzką głupotą nie można zbywać takich ludzi, takich rozmów.
Przecież Jezus Chrystus właśnie za tą osobę dał się zamęczyć na krzyżu.
Za te wszystkie osoby, dla których czasem nie mamy
cierpliwości sam Bóg dał się torturować. A od nas tak niewiele wymaga- musimy
po prostu mówić o Bogu, głosić Ewangelię, dawać świadectwo i modlić się za
każdą taką osobę. Tak niewiele należy dać z siebie w tej grze, w której stawką
jest wieczna śmierć lub wieczne życie.
Lubię żartować, bawić się, ale czasem należy jasno
stwierdzić, że coś jest sprawą życia i śmierci- i tak to traktować. Należy
nawracać. Niezmordowanie, z anielską cierpliwością nawracać. Zbyt wielu ludzi
poległo dla tej misji, by odpuścić.
Mój bliski przyjaciel jest ateistą. Każdego dnia modlę się
za niego o łaską nawrócenia i gdy mu to wyznałem, to wydawało mi się, że tego
nie zrozumiał. Powiedziałem mu wtedy:
- Jesteś moim przyjacielem. Gdybyś miał dostęp do
największego szczęścia na świecie, czy nie chciałbyś bym i ja miał w nim udział?
Wtedy zrozumiał.
Z.dzbanuszkiem
Za tę osobę. Za mnie. Za Ciebie.
OdpowiedzUsuńTaka kolejność wydała mi się najwłaściwsza. Paradoksalnie.
To nie jest gra.
Dawać świadectwo. Modlić się. Nawracać się. Nasze drogi są tylko naszymi drogami.
Dziękuję za komentarz.
OdpowiedzUsuńSłowo "gra" jest oczywiście przenośnią.
Pozdrawiam serdecznie:
Z.dzbankiem
Wzajemnie, za odpowiedź!
OdpowiedzUsuńAle to nie jest gra. Bo to jest życie.
A przenośnie bywają różne. Znam wegetarianina, który za nic nie powie,że leżał martwym bykiem.
Pomyślę. Nawracać się, powtórzę. Pozdrawiam!