Krótkie, wyssane z palca opowiadanie, które jednak pokazuje coś, co zdaje się nam umykać.
W pewnym- alternatywnym względem naszego- świecie, istnieje najważniejszy dla wszystkich
zwyczaj. Ową tradycją jest wielka
loteria. Los do tej loterii kosztuje 3 złote, za które można skreślić 6 z 49
liczb. Wiele osób kupuje od razu ogromną ilość kuponów by zwiększyć szansę
powodzenia w grze.
Jeżeli ktoś wygrywa, to od razu kolektura, w której zakupiono
los jest znana w całej okolicy. Posiadacz szczęśliwego losu zostaje okolicznym
bohaterem i uważa się za wybrańca losu.
Wygraną jest szansa na to by żyć wiecznie u boku kochającego
Boga. Oczywiście w tym świecie są loterie, na których można wygrać kilka ( w
przypadku kumulacji kilkadziesiąt ) milionów dolarów. Jednakże nie są one
popularne, bo czymże są przemijalne bogactwa, jak można wygrać bogactwo
nieprzemijalne.
Szczęśliwiec po śmierci rodzi się na nowo na planecie zwanej
Ziemią. Nie pamięta niestety poprzedniego świata. Tak jak było to obiecane w
zasadach loterii, na Ziemi wszyscy mieszkańcy mają wieczną duszę, mogą obcować
z Bogiem ( przyjmować Go nawet osobiście podczas tak zwanej Komunii Świętej) i
starać się o wieczne życie u jego boku, w niebie.
Jednak na tej planecie pełnej zwycięzców najwspanialszej
loterii we wszechświecie, ludzie nie potrafią się tym cieszyć. Mimo największej
z możliwych nagród ( szansy na zbawienie), przez to, że jest to z góry dane wszystkim,
to mało kto się z tego cieszy.
Podobno nawet ludzie bardziej radują się z, tak mało
popularnych w świecie alternatywnym, wygranych finansowych niż z możliwości
zbawienia.
Jest to dziwne i niepojęte.
Na szczęcie słyszałem też, o żyjących na tej planecie,
normalnych ludziach, którzy budzą się każdego dnia i mówią Bogu z uśmiechem zwycięzcy-
„do zobaczenia” J
Z.dzbanem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz