Znam kilka osób, które miały możliwość bycia na osobistej
audiencji u bł. Jana Pawła II. Było to dla nich bardzo ważne wydarzenie, które będą pamiętali do końca
życia.
Tak samo, pielgrzymki apostolskie „naszego” papieża, również
były czymś niezwykłym. Gromadziły władze państwowe i kościelne oraz tysiące
wiernych. Były oficjalne przywitania,
śpiewy i wszechobecne poczucie, iż dzieje się właśnie coś wielkiego- przyjechał
do nas przecież papież.
Pamiętam jak umarł Jan Paweł II. Jako, że jestem stosunkowo
młodym człowiekiem, to Karol Wojtyła był dla mnie papieżem od zawsze. Wiele
razy denerwowałem się na kościół. To jakiś ksiądz mówił wątpliwie mądre rzeczy,
to jakiś hierarcha kościelny postępował w sposób, którego nie mogłem zaakceptować.
Jednakże odczuwałem duży spokój wiedząc, że nad tym wszystkim czuwa niczym ojciec,
dobry pasterz- „mój” papież. W momencie Jego śmierci nie płakałem, nie
rozpaczałem- poczułem się jedynie bardzo osamotniony. Tak jakby umarł ktoś, kto
się mną- jako członkiem kościoła- opiekował i nagle przestał to robić!!!
Na szczęście, my katolicy mówimy minimum co tydzień na Mszy
Św. pewne słowa:
„Wierzę (…) w świętych obcowanie”.
Niektórzy ( jak niestety zazwyczaj ja) po prostu klepią tą
formułkę Creda. Inni ( jak czasami ja) próbują zrozumieć i odnieść te słowa do
siebie. Zgodnie z nimi, to:
Byłem wczoraj na audiencji u bł. Jana Pawła II. Było bardzo
sympatycznie, więc dzisiaj też z niej skorzystam. Mam sporo intencji, o których
wstawiennictwo u Boga poprosiłem „naszego” papieża. Cieszę się, że w związku z jego
obecną sytuacją życiową, ma on dużo czasu, tak iż jestem pewien, że mogę liczyć na sporą pomoc.
Oczywiście osobista wizyta u żyjącego jeszcze papieża jest
nieporównywalnie większym emocjonalnie przeżyciem niż „zwykła” modlitwa do
niego. Jednakże to jest tylko i wyłącznie kwestia naszej, jakże ograniczonej
świadomości.
W ciągu swojego całego życia Jan Paweł II odwiedził 129
krajów. Dzisiaj tyle ( a zapewne jeszcze więcej) odwiedza każdego dnia.
Prawdopodobnie, jak to miał w zwyczaju, całuje ich ziemię i prosi Boga by jej
błogosławił- z tą małą różnicą, że mówi, to teraz Bogu twarzą w twarz.
Nie napisałem w swoim poście niczego odkrywczego. Przecież
katolicy wiedzą, że istnieje świętych obcowanie i że w każdej chwili mogą być
na PRAWDZIWEJ audiencji u Ojca Świętego. Nie napisałem jednak tego by cokolwiek
odkryć, ale by jedynie przypomnieć coś, o czym katolicy mogą czasem po prostu
nie pamiętać.
Z.dzbanem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz