środa, 8 lutego 2012

Osobista audiencja u bł. Jana Pawła II i jego pielgrzymka do 129 krajów.



Znam kilka osób, które miały możliwość bycia na osobistej audiencji u bł. Jana Pawła II. Było to dla nich bardzo ważne  wydarzenie, które będą pamiętali do końca życia.
Tak samo, pielgrzymki apostolskie „naszego” papieża, również były czymś niezwykłym. Gromadziły władze państwowe i kościelne oraz tysiące wiernych.  Były oficjalne przywitania, śpiewy i wszechobecne poczucie, iż dzieje się właśnie coś wielkiego- przyjechał do nas przecież papież.
Pamiętam jak umarł Jan Paweł II. Jako, że jestem stosunkowo młodym człowiekiem, to Karol Wojtyła był dla mnie papieżem od zawsze. Wiele razy denerwowałem się na kościół. To jakiś ksiądz mówił wątpliwie mądre rzeczy, to jakiś hierarcha kościelny postępował w sposób, którego nie mogłem zaakceptować. Jednakże odczuwałem duży spokój wiedząc, że nad tym wszystkim czuwa niczym ojciec, dobry pasterz- „mój” papież. W momencie Jego śmierci nie płakałem, nie rozpaczałem- poczułem się jedynie bardzo osamotniony. Tak jakby umarł ktoś, kto się mną- jako członkiem kościoła- opiekował i nagle przestał to robić!!!
Na szczęście, my katolicy mówimy minimum co tydzień na Mszy Św. pewne słowa:
„Wierzę (…) w świętych obcowanie”.
Niektórzy ( jak niestety zazwyczaj ja) po prostu klepią tą formułkę Creda. Inni ( jak czasami ja) próbują zrozumieć i odnieść te słowa do siebie. Zgodnie z nimi, to:

Byłem wczoraj na audiencji u bł. Jana Pawła II. Było bardzo sympatycznie, więc dzisiaj też z niej skorzystam. Mam sporo intencji, o których wstawiennictwo u Boga poprosiłem „naszego” papieża. Cieszę się, że w związku z jego obecną sytuacją życiową, ma on dużo czasu, tak iż jestem pewien, że mogę liczyć na sporą pomoc.

Oczywiście osobista wizyta u żyjącego jeszcze papieża jest nieporównywalnie większym emocjonalnie przeżyciem niż „zwykła” modlitwa do niego. Jednakże to jest tylko i wyłącznie kwestia naszej, jakże ograniczonej świadomości.
W ciągu swojego całego życia Jan Paweł II odwiedził 129 krajów. Dzisiaj tyle ( a zapewne jeszcze więcej) odwiedza każdego dnia. Prawdopodobnie, jak to miał w zwyczaju, całuje ich ziemię i prosi Boga by jej błogosławił- z tą małą różnicą, że mówi, to teraz Bogu twarzą w twarz.
Nie napisałem w swoim poście niczego odkrywczego. Przecież katolicy wiedzą, że istnieje świętych obcowanie i że w każdej chwili mogą być na PRAWDZIWEJ audiencji u Ojca Świętego. Nie napisałem jednak tego by cokolwiek odkryć, ale by jedynie przypomnieć coś, o czym katolicy mogą czasem po prostu nie pamiętać.

Z.dzbanem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz