czwartek, 28 marca 2013

Papież czy pijak?


Papież czy pijak?



Z Tysiąclatki:

54 Schwycili Go więc, poprowadzili i zawiedli do domu najwyższego kapłana. A Piotr szedł z daleka. 55 Gdy rozniecili ogień na środku dziedzińca i zasiedli wkoło, Piotr usiadł także między nimi. 56 A jakaś służąca, zobaczywszy go siedzącego przy ogniu, przyjrzała mu się uważnie i rzekła: «I ten był razem z Nim». 57 Lecz on zaprzeczył temu, mówiąc: «Nie znam Go, kobieto». 58 Po chwili zobaczył go ktoś inny i rzekł: «I ty jesteś jednym z nich». Piotr odrzekł: «Człowieku, nie jestem».59 Po upływie prawie godziny jeszcze ktoś inny począł zawzięcie twierdzić: «Na pewno i ten był razem z Nim; jest przecież Galilejczykiem». 60 Piotr zaś rzekł: «Człowieku, nie wiem, co mówisz». I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił, kogut zapiał.61 A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu powiedział: «Dziś, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz». 62 Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał. 


Płacząc, Piotr czuł, że spadł na samo dno. Miał siebie za prawdziwego, twardego faceta. Jeszcze niedawno zapewniał, że pójdzie za Jezusem do więzienia, a nawet na śmierć. Co więcej, jego pierwsze zaparcie się było reakcją na słowa... kobiety i to w dodatku służącej, której tak bardzo się przestraszył.

Najgorsze było to spojrzenie Jezusa. W spojrzeniu tym nie było wyrzutu czy złości zdradzonego przyjaciela, była w nim jedynie miłość. Bezgraniczna miłość do kogoś tak żałosnego jak Piotr. Czuł on, że nawet w ułamku nie zasługuje na tą miłość, na to dobro, na to przebaczenie. Nie ma już prawa nazywać się uczniem Jezusa.

Wiedział, że po tym co zrobił nie może wrócić do reszty apostołów. On Piotr, który miał posłuch, będzie teraz najmniejszym z nich wszystkich, będzie zdrajcą, kimś słabym, kimś kogo słowa nie będą nic warte.

Jeszcze tej samej nocy, nikomu nic nie mówiąc,  wyruszył w drogę. Nie miał przy sobie zbyt wiele pieniędzy i po tygodniu upijania się w przydrożnych knajpach był kompletnie spłukany. Chciał umrzeć, ale nie był w stanie się powiesić. Bał się, co będzie czekało na takiego zdrajcę po śmierci.

Po miesiącu żebrania wrócił do domu. Przez rok było ciężko, rodzina czyniła mu wyrzuty, że ich opuścił, a sąsiedzi śmiali się z niego, że zmarnował tyle czasu chodząc za jakimś szaleńcem. Jeszcze kilka lat temu ustawił by rodzinę do pionu, a śmiejący się sąsiedzi poznali by smak jego pięści. Teraz jednak był słaby, złamany, pokonany. Jedynie spuszczał wzrok.

Po kilku latach jego życie wróciło trochę do normalności. Wstawał, przeklinał, szedł łowić ryby, wracał, kupował wino, przez chwilę słuchał gderania żony i teściowej, zamykał się i pił w samotności tak długo, aż bolało trochę mniej i mógł zasnąć, by rano obudzić się na kacu, poprzeklinać, pójść do pracy, pić...

Piotr stał się wrakiem, ale i tak pomimo ciężkiej pracy i ostrego picia, przeżył jeszcze wiele lat. Czasem mu się śniło, że jest kimś zupełnie innym, że cierpi, jest prześladowany, ale o dziwo, że jest szczęśliwy, bo jest w nim Światło i do Światła podąża. Po tych snach otwierał oczy i widział jedynie bezpieczną ciemność, którą wybrał tak dawno temu. 

W końcu na łożu śmierci postanowił odezwać się, pierwszy raz od tylu lat, do Jezusa. Zobaczył Go. Jezus patrzył na niego. W spojrzeniu tym była ta sama miłość i to samo przebaczenie, ale tym razem towarzyszyło temu błaganie Jezusa. Uklęknął On przed umierającym Piotrem i najczulej jak tylko się da poprosił go, by przyjął wreszcie Jego przebaczenie.

///////////////////////

Nie trzeba być biblistą by wiedzieć, że zmyśliłem tą historię. Mam jednak trzy pytania:

1. Ile razy meritum tej historii dotyczy naszego życia?

2. Co by było gdyby Piotr nie został pierwszym papieżem, ale postąpił by tak jak w mojej historii?

3. Jak to możliwe, że doczytałeś/doczytałaś aż do tego momentu??? ;-)  ;-)

Z.dzbanem



4 komentarze:

  1. 1. Bardzo łatwo przychodzi mi zgorszyć się sobą, uciekać przed Miłością, paradoksalnie czasem, to Ona przeżywa bardziej. Bo jest się takim małym, niegodnym... (to też trochę pycha, bo zawsze chce się zasłużyć, na coś, na co z góry zasłużyć sobie nie można, swoimi siłami)

    2. Nie wiem, może został by trochę później. ;)

    3. Hm hm, sama nie wiem. ;DD


    (http://strupy-na-sercu.blog.onet.pl/)

    (ćma)

    OdpowiedzUsuń
  2. 1. Dzięki za mądre słowa.

    2. W sumie racja, w końcu Jezus tyle razy powtarzał Apostołom różne rzeczy, których nie mogli zrozumieć, że pewnie po zmartwychwstaniu, nachodził by Piotra co jakiś czas z tekstem- no weź już, wybaczyłem :P

    3. Według statystyk wchodzenia na mojego bloga, na ten post weszły tylko dwie osoby, z czego jedna doczytała i skomentowała- czyli górnolotnie można stwierdzić, że 50 % osób, które tu wchodzą, odpowiadają na moje słowa ^^ Kosmiczny wynik :D

    OdpowiedzUsuń
  3. No to ja też odpowiem - pisz, pisz, pisz!
    :)

    OdpowiedzUsuń